ż Ogólnie | Końskim Okiem

Kopytki

nudaDziś znowu nudno. Ostatnio ciągle jest nudno, bo ciocia wyjeżdża autem i jej nie ma. Potem wraca i pachni końmi – ładnie pachni. Te inne konie to już znamy z mama z zapachu, ale wczoraj to pachniła całkiem obcymi i mówiła, że hubetruas był, czy jakoś tak. Nie ważne to było, ważne że więcej jeść dała, bo coś nam ostatnio żałuje sianka… Cały dziś dzień był dziwny choć nudny. Najpierw po śniadaniu wygoniła nas na błoto i nie było co robić. Potem mnie schowała do boksu, a mama została w błocie i jej nie widziałam, dobrze, że chociaż marchwie były… A potem wiecie co wymyśliła? Nogi mi moczyć chciała! Po co przecież cały dzień w błocie jesteśmy! Mokro jest! Ale ona marudziła, że trzeba umyć i że się muszę uczyć w razie czego… Jakiego czego? Co to w ogóle jest CZEGO? Człowieki mają nie po kolei między uszami co to ich prawie nie mają… Jak już ją nauczyłam, że ma kliknąć jak trzymam nogę w wiaderku to mi dała spokój – ile to się trzeba napracować, żeby człowieki coś pojęły… Spokój był krótko, na długość zjedzenia 5 marchwiów, a potem przyszedł ciociowy mąż (ona mówi, że mąż, ale co to mąż to ja nie wiem) i mi kopytki ucinali. Ucinali i ucinali, aż ciemno było. Jak już było mocno nudno od ucinania to chciałam sobie iść, ale oni się uparli i ucinali dalej. Jak wszystko ucieli – dobrze, że trochę zostawili – to mi dali sianko, a potem puścili do mamy, ale już było ciemno wtedy to stałyśmy przed stajnia i czekałyśmy na kolację. W sumie dzisiaj oprócz nudów było dużo siana, a to fajne jest – najfajniejsze w dziś dniu…

Człowiek w drzewach i największe auto

foto 002(1)Ciocia się zreflok…  zrolfok… Ciocia znaczy znowu jest fajna.  Stałam długo i gapiłam się na to przezroczyste co ciocia tam za tym mieszka i chyba ją namówiłam.

Przyszła i mnie zabrała z wybiegu, zgłaskała mi cały piasek, wyczesała skrócony ogon i poszłyśmy…

Dziś już starałam się nie jeść tak trawy, w sumie to nawet długo o tym nie myślałam, bo było dużo ciekawych rzeczy do oglądnięcia. Było auto, ale nie takie zwykłe – to było największe na świecie, miało chyba z milion tysięcy i pół metra, a na pewno było większe od innych. A głośno hałasowało, że hoho! To się przyznam, że nawet się trochę bałam, ale jak kopnęłam powietrze i kwikłam to sobie pobiegło to paskudztwo. Ha! Przestraszyło się!

Czytaj dalej »

Flądra i dieta

Dziś ciotki nie lubie! Ona jest flądra jedna! Nie wiem co to flądra, ale ona tak mówi do mnie jak coś zrobie co jej się nie podoba, a to ona flądra jest i tyle. Jak byłyśmy na spacerze ostatnio tak tylko do nas przychodzi jeść dać. Co ona sobie myśli! Wiemy przecież,  że jest, widać ją za tym przezroczystym…

Czytaj dalej »

Spacer

Dziś wzięłam ciocię na spacer. Najpierw ciocia mnie wyczyściła – to znaczy ona tak myśli. Czyszczenie polega na bardzo dokładnym wytarzaniu się w piachu co go mamy dużo na naszym dworzu, a ona gupia myśli, że trzeba cały piach zgłaskać i to jest czyszczenie… Ona jest niewyuczalna, bo ja jej ciągle pokazuje, że jak mnie zgłaska to ja się potem idę czyścić jak trzeba, a ona znowu następnym razem zgłaskuje… Dziwne są człowieki.

Dawno nie byłyśmy na spacerze. Ciocia mi mówi, że czasu nie ma. A ja mam dużo mogę jej dać trochę to częściej będziemy chodzić na spacery. Generalnie lubię spacery. Dużo się dzieje, ale ważniejsze jest to, że tam gdzie idziemy zawsze jest trawa, nawet w zimowym śniegu i w wiosennym też…

Czytaj dalej »