ż Spacer | Końskim Okiem

Spacer

Autor: Łaciata, 18 Oct 2009. Kategorie: Ogólnie.

Dziś wzięłam ciocię na spacer. Najpierw ciocia mnie wyczyściła – to znaczy ona tak myśli. Czyszczenie polega na bardzo dokładnym wytarzaniu się w piachu co go mamy dużo na naszym dworzu, a ona gupia myśli, że trzeba cały piach zgłaskać i to jest czyszczenie… Ona jest niewyuczalna, bo ja jej ciągle pokazuje, że jak mnie zgłaska to ja się potem idę czyścić jak trzeba, a ona znowu następnym razem zgłaskuje… Dziwne są człowieki.

Dawno nie byłyśmy na spacerze. Ciocia mi mówi, że czasu nie ma. A ja mam dużo mogę jej dać trochę to częściej będziemy chodzić na spacery. Generalnie lubię spacery. Dużo się dzieje, ale ważniejsze jest to, że tam gdzie idziemy zawsze jest trawa, nawet w zimowym śniegu i w wiosennym też…

Znowu szłyśmy tym twardym szarym, tego nie lubię, ale zawsze tym idziemy kawałek bo się nie da inaczej. Chciałam sobie kłusem pobiec – w końcu dawno spaceru nie było, ale ciocia nie pozwalała. Ona się chyba podbiła, bo w ogóle biegać nie chciała, a przecież zawsze biegałyśmy trochę… Potem chciałam poskakać i pobawić się z ciocią – stanęłam na dwóch tylko nogach i zamachałam reszta nóg, potem kopnęłam powietrze i nafurczałam na plamę śniegową, a ciocia nic normalnie stała i się śmiała – tylko mi linkę popuściła…

Uczyłam dziś ciocie na spacerze, że jak wejdę do wody to ona klika. Wcześniej ją nauczyłam, że jak kliknie to potem ma mi dać coś dobrego i teraz daje.

W lesie na piaskowej drodze, zobaczyłam takie wieeeeeeelkie auto. Auta to takie śmierdzące i głośne potwory, które bardzo szybko biegają, chociaż nóg nie mają – dziwne to… Generalnie aut się nie boję, bo dużo ich poznałam już – ciągle biegają koło naszego miejsca – ale to było dziwne i tam go być nie powinno więc nafurczałam i stanęłam na dwóch nogach żeby być groźniejsza, ale ciocia mi powiedziała, że się wydurniam i popukała mnie w czoło. Jak nas auto minęło to jeszcze kopnęłam powietrze, a niech sobie stwór jeden nie myśli!

Na końcu drogi była trawa dlatego lubię końce drogi, bo mi ciocia nie pozwala jeść jak idziemy i za to się na nią często złoszczę, a ona na mnie, że chcę jeść. Jedzenie jest najważniejsze! Ona powinna to wiedzieć! No ale dobrze jak się już najadłam na końcu drogi to potem już się zgodziłam iść bez jedzenie, a przy okazji nauczyłam ją, że jak idę bez jedzenia to ma kliknąć…

Wracając jeszcze pogoniłam Ignacowi kota – w końcu jest kotem i ma mi ustępować drogi… Ciocia znowu się śmiała.

W ogóle to było fajnie. Gdyby nie to, że mnie trochę szarpała i nie pozwoliła biegać to by było w ogóle super. Ale i tak lepsze to niż te wygibasy co mi każe robić ostatnio…

Zostaw komentarz