Człowiek w drzewach i największe auto
Ciocia się zreflok… zrolfok… Ciocia znaczy znowu jest fajna. Stałam długo i gapiłam się na to przezroczyste co ciocia tam za tym mieszka i chyba ją namówiłam.
Przyszła i mnie zabrała z wybiegu, zgłaskała mi cały piasek, wyczesała skrócony ogon i poszłyśmy…
Dziś już starałam się nie jeść tak trawy, w sumie to nawet długo o tym nie myślałam, bo było dużo ciekawych rzeczy do oglądnięcia. Było auto, ale nie takie zwykłe – to było największe na świecie, miało chyba z milion tysięcy i pół metra, a na pewno było większe od innych. A głośno hałasowało, że hoho! To się przyznam, że nawet się trochę bałam, ale jak kopnęłam powietrze i kwikłam to sobie pobiegło to paskudztwo. Ha! Przestraszyło się!